2 POWODY, KTÓRE MIAŻDŻĄ SPRZEDAŻ RĘKODZIEŁA

2 POWODY, KTÓRE MIAŻDŻĄ SPRZEDAŻ RĘKODZIEŁA

🆘 Dlaczego wielu rękodzielnikom tak trudno jest rozwinąć swój biznes?

🆘 Jakie 2 czynniki mają zasadniczy wpływ na powodzenie działań w rozwoju biznesu opartego na rękodziele?

Czyli dziś o tym, jak zamienić marketing nadziei, w marketing efektów!

Największym problemem rękodzielników, z jakim się spotykamy podglądając poczynania niezwykle kreatywnych twórców, jest takie swojskie „kreatywne rozgorączkowanie”...niestety dziewięciu na dziesięciu rękodzielników, którzy zaczynają swoją przygodę ze sprzedażą rękodzieła, omija wszystkie, fundamentalne kroki, które pozwalają na stworzenie solidnych podstaw dla biznesu handmade. Co gorsza często widzimy ten problem również u tych z Was, którzy budują swoje marki handmade od dłuższego czasu, bez zadowalających efektów.

Ludzie kreatywni (i to im bardziej kreatywni, tym problem zdaje się być większy) mają tendencję do tego, aby zaraz po stworzeniu nowego produktu, od razu wrzucić jego fotografie w eter (już pomijamy to, że są to często fotografie niskiej jakości...)

Zwyczajnie pierwszą myślą rękodzielników na samiusieńkim początku budowania swojej marki handmade, jest przyciągnięcie jak największej ilości ludzi od razu i to na tym się skupiają w stu procentach.

Nic w tym w sumie dziwnego, ponieważ takie działanie jest zwyczajnie proste. Zaistnienie w sieci – na Facebooku, na darmowym blogu, na Instagramie, jest nieskomplikowane i nie wymaga wielkiego wysiłku. Rękodzielnicy więc często wrzucają do sieci swoje wyroby zupełnie przypadkowo, zaśmiecając od samego początku swoje media społecznościowe, sklepy i galerie internetowe. Większość robi to wszystko ZANIM dochodzi do nich świadomość tego, że na początku należałoby się jednak skupić na innych rzeczach. 
Z drugiej strony bardzo trudno jest się oprzeć takiej pokusie, by pokazać światu swoje „dzieło”, szczególnie wtedy, gdy podoba się ono twórcy. W takim działaniu też często są pokładane duże nadzieje, na przyciągnięcie uwagi klientów. Jednak omijanie pewnych fundamentalnych kroków w biznesie e-commerce (a biznes handmade jest w dużej mierze biznesem e-commerce) jest bardzo szkodliwe i to z 2 powodów:

 

1. JEŚLI ZBYT WCZEŚNIE ZACZNIECIE POKAZYWAĆ SWOJE PRODUKTY W INTERNECIE, BEZ ODPOWIEDNIEGO BRANDINGU, LOGO, PIĘKNEJ NAZWY, PRZEMYŚLANEJ PALETY KOLORÓW...ROZPOCZYNACIE SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ Z „PIĘTNEM LUMPEKSU”.

 

Nie zrozumcie tego źle, nie ma niczego złego w kupowaniu rzeczy w lumpeksach, serio, same korzystamy z dobrodziejstw second handów. Jednak rękodzieło jest po pierwsze towarem luksusowym, a po drugie jest niestety nieco obarczone taką stereotypową opinią, że to są „takietam dłubanki”. Dlatego tak ważne jest, by od samego początku biznes rękodzielniczy traktować na serio. Tak, jakbyście traktowali każde inne biznesowe przedsięwzięcie. Tylko wtedy przełamiemy ten stereotyp.

A jak działają stereotypy? A na przykład tak:


Kiedyś, po wielu latach, spotkałam swoją koleżankę, która zapytała mnie, co porabiam. Odpowiedziałam, że wykonuję biżuterię, na co ona:

- aaaaaa, szukasz pracy?

- nieee, wykonuje biżuterię – aaaaa, nie ma pracy w Tomaszowie?

- niee, odpowiedziałam, zajmuję się robieniem biżuterii.

- noo tak, na bezrobociu też trzeba coś robić, prawda?

 
No i właśnie tak to działa. Skupianie się wyłącznie na przyciąganiu uwagi innych, to zdecydowanie za mało.

Wyobraźcie sobie, że Wasza znajoma stworzyła przepiękną kolekcję kolczyków. Biżuteria jest wykonana ze srebra i przepięknych kamieni, jej forma jest zaskakująca, ale jednocześnie podkreśla niezwykłe piękno minerałów. No, nie ma się czego przyczepić, sami macie ochotę sprawić sobie parę takich kolczyków. A teraz wyobraźcie sobie, że ta znajoma stawia sobie bazarowy stół przy jednej z najruchliwszych ulic Waszego miasta, a za stołem stawia tekturową, wielką tablicę z napisem „ekskluzywna biżuteria na sprzedaż”. Nawet niech to będzie tablica wykaligrafowana złotym atramentem. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że to stoisko zostanie zauważone przez wielu, wielu ludzi, przecież zostało rozstawione przy najruchliwszej ulicy, jednak, czy to sprawi, że będzie tam wysoka sprzedaż?

No raczej nie.

Dlaczego więc tylu rękodzielnikó uważa, że jeśli zacznie się zachowywać w sposób analogiczny w internetach, to to zadziała?

Rozumiecie? 

Piętno lumpeksu nie bierze się z produktu niskiej jakości, czy z niskiej ceny. Ono wynika z braku odpowiednich fundamentów, podstaw i jest wynikiem zbyt wczesnego pokazania swojego rękodzieła światu, z nadzieją, że to wystarczy. 

Ale to nie wszystko, bo jest niestety jeszcze jeden powód!

 

2. JEŚLI ZBYT WCZEŚNIE ZACZNIECIE POKAZYWAĆ SWOJE RĘKODZIEŁO, BEZ ODPOWIEDNIEGO PRZYGOTOWANIA, W TAKI SPOSÓB, JAK WYŻEJ I SPRZEDAŻ SIĘ NIE ZADZIEJE...SAMI ZACZNIECIE WIERZYĆ W TO, ŻE NIKT JUŻ NIE KUPUJE RĘKODZIEŁA.

 

I to jest nawet gorsze od „piętna lumpeksu”, ponieważ piętno lumpeksu można zlikwidować, poprzez przeorganizowanie swoich działań i nowy, świeży start. Da się to zrobić, jeśli tylko zaczniecie pracować nad solidnymi podstawami, takie działanie pozwoli na zupełnie nowe, lepsze re-otwarcie. Natomiast walka z wewnętrznymi przekonaniami jest bardzo, bardzo trudna. Zastanówcie się, ile razy słyszeliście od rękodzielników, że „nikt nie kupuje mojego rękodzieła, ludzie wolą chińszczyznę, ludzie wolą taniochę byle jaką, rękodzieło się skończyło, moje produkty się nie podobają, moje produkty są zbyt niszowe, moich produktów nie da się sprzedać.” 


To są kolejne fałszywe stereotypy, ale działają one w świadomości rękodzielników bardzo, bardzo mocno. Na tyle mocno, że niejednokrotnie widywałyśmy rękodzielników, którzy z bólem serca rezygnowali ze swojej pasji, choć marzył im się biznes handmade i praca w domu lub we własnym warsztacie, na własnych warunkach. Walka z takim przekonaniem, które wręcz wgryza się w wewnętrzny system wartości, wymaga znacznie więcej czasu, dużo więcej samozaparcia i dyscypliny oraz wysiłku. Dzieje się tak, ponieważ to są emocje. Szczególnie rękodzielnicy, którzy dopiero zaczynają, są na to bardzo narażeni, nawet bardziej niż inni, bo oni nie czują się jeszcze bezpiecznie ze swoim rękodziełem, sami o sobie jeszcze nie myślą dobrze, przez co są bardziej wrażliwi i podatni na zbyt ostrą samokrytykę.

DLATEGO WŁAŚNIE BUDOWANIE BIZNESU HANDMADE NALEŻY OD SAMIUTKIEGO POCZĄTKU PO PIERWSZE DOBRZE ZAPLANOWAĆ, A PO DRUGIE SUKCESYWNIE, KROK PO KROKU WDRAŻAĆ. 

Tylko jeśli połączycie poszczególne sfery biznesu handmade w logiczną, przemyślaną całość i tym samym stworzycie system, który dla Waszych klientów będzie miał sens, stworzycie źródło pieniędzy z Waszej pasji. Ale też coś więcej, bo stworzycie sobie środowisko pracy na własnych warunkach. I nie ma naprawdę większego znaczenia, czy planujecie sprzedaż do jednostkowego klienta, czy do pośredników, czy chcecie sprzedawać w Polsce czy za granicę, bo wiedza o budowaniu biznesu handmade w każdym z tych przypadków zdeterminuje to, czy odniesiesz sukces. 


NAPRAWDĘ NIE NA DARMO MAWIAJĄ, ŻE MOŻNA Z GÓRY PRZEWIDZIEĆ, CZY JAKIŚ PROJEKT MA SZANSE NA POWODZENIE, CZY TEŻ NIE.

 
Jasność i klarowność oraz zrozumienie poszczególnych etapów budowania tego systemu, oraz, co wybitnie ważne, przetestowana wiedza o tym, co zadziała, a co nie zadziała, pozwoli zaoszczędzić Wasz czas, pieniądze i Waszą psychikę. Pozwoli uniknąć błędów, które podkopują Waszą pewność siebie, wiarę we własne możliwości i zaufanie do swojej intuicji, która na samym początku popchała każdego z Nas do tej pierwszej myśli, że może jednak się uda.


Poza tym marzy nam się silny, rękodzielniczy segment rynku w Polsce, obie chcemy nauczyć Was, jak budować biznes handmade, który da Wam satysfakcję i pomoże umiejscowić Was, jako twórców i artystów, w roli właścicieli działalności handmade.

Dlatego bazując na naszych doświadczeniach, wyodrębniłyśmy 10 KLUCZOWYCH OBSZARÓW, w których 80% rękodzielników popełnia radykalne błędy. Mówiąc RADYKALNE, mamy na myśli to słowo, w jego najcięższym znaczeniu, bo te błędy często ważą na całej przyszłości i już na starcie determinują niepowodzenie.

 

1. OBSZAR NAZWAŁYŚMY INKUBATOREM BIZNESU HANDMADE.

 
Jest to miejsce, w którym tworzone są podstawy podstaw. Ja wiem, że to jest dość nudny etap, nie ma w nim fajerwerków ani latających jednorożców, w dodatku wymaga sporego skupienia i uwagi, w wielu wymiarach. Ale jest to etap, w którym tworzy się BEZPIECZNĄ PRZESTRZEŃ nie tylko do powstania biznesu, ale również DO JEGO WZROSTU i ROZWOJU.

Takie jakby środowisko, ekosystem, które zagwarantuje spokojną głowę przy prowadzeniu biznesu handmade. To tu należy pochylić się nad biznesplanem i stworzeniem planu sprzedaży (który przeraża 99,9% rękodzielników), tutaj trzeba postawić sobie cele sprzedażowe. Nazwa biznesu, pierwsze kroki online, organizacja finansów – to tu, to wszystko musi zadziać się tutaj. I najważniejsze, to tu należy określić swojego KLIENTA IDEALNEGO, a my stworzyłyśmy pewnego rodzaju MAPĘ i ten element szkolenia nazwałyśmy MAPOWANIEM KLIENTA IDEALNEGO.

 
2. PRODUKT, CZYLI OKREŚLENIE TEGO, CZYM W ZASADZIE CHCEMY HANDLOWAĆ.

Może Was to zdziwi, ale często to, co chcecie sprzedawać nie koniecznie jest tym, co chcą kupować Wasi klienci. To jest często powód, dla którego sprzedaż rękodzieła na samym początku idzie bardzo, bardzo, BARDZO powoli. Czasami bywa, że to jest powód, dla którego sprzedaż ustaje, a czasami powód, dla którego w ogóle się nie zaczyna. Stworzenie definicji swojego produktu łączy się bezpośrednio z określeniem swojego klienta idealnego, a to bywa horrorem niejednego rękodzielnika.Kolejnym zadaniem dla rękodzielnika-właściciela biznesu handmade w tym obszarze jest zaplanowanie kolekcji (i umiejscowienie ich w czasie) oraz planowanie produkcji z uwzględnieniem trendów.

 
3. TWORZENIE MARKI HANDMADE.

Tutaj skupiamy się na poszukiwaniu swojego własnego, unikatowego stylu, nie tylko we własnych produktach, bo to już mamy, ale tutaj tworzymy styl dla całego biznesu, czyli tak zwany branding.

 

4. PRZESTRZEŃ DO EWOLUCJI SPRZEDAŻY.

Tu działamy wielopoziomowo, by zamienić sprzedaż okazjonalną (która na tym etapie już się zaczęła zdarzać) w sprzedaż ciągłą. To tutaj układamy poszczególne elementy biznesu, szlifujemy media społecznościowe i zaczynamy torować drogę dla klientów i nawiązujemy współprace. Tutaj też zaczynamy planować przyszłe skalowanie sprzedaży rękodzieła. To jeszcze nie jest etap skalowania, ale to tutaj należy pod to skalowanie wylać fundamenty.

 
5. RĘKODZIELNICZA ŚCIEŻKA KLIENTA, CZYLI TAK ZWANE LEJKI SPRZEDAŻOWE.

No i tutaj zaczyna się zabawa, ponieważ mając już określonego klienta idealnego, jego charakterystykę, mając już gotowe wszystkie elementy marki handmade i biznesu na miejscu, możemy określić dokładnie jak chcemy, aby nasi klienci przechodzili od pierwszego kontaktu z nami do zakupu rękodzieła.

 

6. CENA I WYCENA.

 
Taki poziom cen, dzięki któremu będziemy nie tylko pokrywać koszty działalności, ale również zarabiać. Określenie wysokości cen zaś bezpośrednio łączy się w wyborem modelu biznesowego oraz planowaniem kolekcji.

 
7. KONKURENCJA.

Czyli cała reszta rynku i jego otoczenie. Żaden rękodzielnik nie działa solo, nikt z nas nie jest sam na rynku, żaden z nas również nie jest słonkiem pośrodku galaktyki. Dlatego wszyscy musimy brać pod uwagę całe otoczenie rynku i wszystko to, z czym zderzają się na co dzień nasi klienci.

 

8. MARKETING I REKLAMA RĘKODZIEŁA.

Bardzo, bardzo ważna przestrzeń. Czy wiecie, że wrzucanie postów na Facebook czy Instagram to jeszcze nie marketing? Marketing zaczyna się tam, gdzie zaczyna się STRATEGIA SPRZEDAŻY. Wszyscy o niej słyszeliście, ale ilu z Was tak naprawdę wie,czym jest ta sławetna, legendarna wręcz strategia sprzedaży? I dlaczego to od niej zależą efekty wszystkich działań marketingowych?

 
9. RZEMIOSŁO SKUTECZNEJ SPRZEDAŻY.

Żadna strategia czy plan nie będą w 100% skuteczne bez pewnych, sprawdzonych technik sprzedażowych. Choć są to zagadnienia, których rękodzielnicy raczej nie lubią, no coś, są mało sexy, ale to właśnie one przynoszą pieniądze do firmowej kasy.

 
10. LAST BUT NO THE LEAST, czyli TRUDNY KLIENT, REKLAMACJE, OPINIE – te pozytywne i te negatywne, NEGOCJACJE CEN.

To nierozłączne elementy biznesu handmade, są jednocześnie bardzo kłopotliwe dla wielu rękodzielników, a to od nich w dużej mierze zależy np. to, czy klienci będą wracać lub polecać Was swoim znajomym.

Budowanie biznesu handmade, jak zresztą każdego biznesu, wymaga dużo pracy na wielu płaszczyznach. Nie wystarczy „ogarnąć” jeden z nich, bo co z tego, że świetnie wyliczycie cenę jednostkową Waszych produktów, jeśli będziecie je próbować sprzedać klientowi, który jest absolutnie na tę cenę niewrażliwy. Albo co z tego, że świetnie określicie swój rynek docelowy, jeśli zabraknie charakterystycznych dla Waszej marki cech i elementów i zginiecie w morzu podobnych sprzedawców?

Już samo zrozumienie tych zależności, tego, że jest to proces złożony sprawi, nad którym trzeba ostro pracować, sprawi, że będziecie o krok dalej od konkurencji, bo ta świadomość popchnie Was do działania, a o to przecież chodzi. Jeszcze jedna taka maleńka uwaga. Nic nie dzieje się z dnia na dzień, a na zbudowanie biznesu handmade, nie ma czarodziejskiego eliksiru, nie ma też zaczarowanej różdżki ani zaklęcia. Oczywistym jest, że na wszystko trzeba czasu i pracy.

JEDNAK TEGO CZASU NALEŻY POŚWIĘCIĆ TYLE, ILE TRZEBA, I ANI CHWILI WIĘCEJ. Rozumiecie?

No, a ponieważ, jak to mawiają, słonia da się zjeść tylko w jeden sposób – kawałek po kawałku, stworzyłyśmy cały semestr o budowaniu biznesu handmade. Jest to cykl szkoleń masterclass BEZCUKROWA DYCHA i już za chwilkę, bo 27 GRUDNIA, otwieramy drzwi do drugiej edycji tego cyklu! Na naszym Fanpage już odliczamy dni do premiery, jeśli chcecie dołączyć do odliczania, wbijajcie --> BECUKROWY FACEBOOK <--

W dniu premiery kursu, dokładnie 27 GRUDNIA o godzinie 19:00, na naszej grupie --> GRUPA BIZNES BEZ CUKRU <-- odbędzie się merytoryczny live,  podczas którego opowiemy Wam o dobrych praktykach przy budowaniu biznesu hadnmade. To będzie takie zakładanie "turbo" na Waszych markach handmade, więc warto być wtedy z nami, tym bardziej, że podczas tego spotkania będzie można wygrać jeden dostęp do kursu zupełnie za FREE! Więcej o tym, co się będzie działo na tej transmisji przeczytacie tu --> BIZNESOWE TURBO RĘKODZIELNIKA <--

Aby nie ominąć tego szkolenia, warto wejść do naszej grupy, odnaleźć post z zaplanowaną transmisją i kliknąć sobie w guzik "otrzymaj przypomnienie", wtedy sam Facebook wyśle powiadomienie o rozpoczęciu transmisji.

Nad tym programem premierowo pracowałyśmy cały rok, a kolejny rok pracowałyśmy nad jego udoskonaleniem. BEZCUKROWA DYCHA to cykl szkoleń składający się z 10 modułów masterclass. Każdy moduł pokrywa każdą z przestrzeni, o której przeczytaliście już wcześniej. Przez kolejnych 10 tygodni dowiecie się dokładnie, co zrobić, aby w najbliższym roku zacząć działać. Krok po kroku. Więcej o zakresie tematycznym szkolenia przeczytacie tu --> ZAKRES TEMATÓW z opisem <-- zaś opis formuły tu --> FORMUŁA BEZCUKROWEJ DYCHY <--

Co więcej w tym programie przygotowałyśmy STRATEGIE PROMOCJI, CEN, TREŚCI i SPRZEDAŻY dla RĘKODZIELNIKÓW, które działają na rynku handmade. Ha! Tego nie dostaniecie nigdzie. Gotowe strategie, tylko brać i działać :)

No, to do zobaczenia!!!

P.S.

Kursantki, które wzięły udział w pierwszej edycji BEZCUKROWEJ DYCHY, przeprowadziły prawdziwe rewolucje w swoich markach. Podostawały się do wymarzonych galerii z rękodziełem, zaistniały w prasie, zrobiły zupełnie nowy branding, stworzyły prawdziwe marki! Poprzechodziły z działalność nierejestrowanych na normalne działalności, ponieważ przekroczyły wymagany próg sprzedażowy, nauczyły się, jak pracować z influencerami i jak stawiać, a potem realizować swoje cele. Nauczyły się patrzeć oczami swoich klientów idealnych i wiedzą, co robić, by im sprzedawać... Zobaczcie, co mówią o pierwszej edycji kursu (z resztą, to one wymyśliły nasz hashtag #ryjemyberety):

 

 

 

 

PRZYPNIJ SOBIE PINA :)