JAKIE ZNACZENIE DLA MARKI HANDMADE MA STORYTELLING i DOBRZE SKOMPONOWANE TREŚCI?

JAKIE ZNACZENIE DLA MARKI HANDMADE MA STORYTELLING i DOBRZE SKOMPONOWANE TREŚCI?

🆘 Jak to się dzieje, że jedne marki nawiązują relacje ze swoimi klientami i budują grupę zaangażowanych fanów, gotowych w każdym momencie do dokonania zakupu?

🆘 Co bardzo często decyduje o tym, że jedne marki zapamiętujemy szybko i czujemy z nimi dużą więź, a o innych zapominamy niemal natychmiast?

Dzisiejszy artykuł zaczynamy od pytań, które w dość dobry sposób zobrazują Wam, jak olbrzymie znaczenie dla marki, ma storytelling.

Czy wiecie kto jest założycielem IBMa? A kto założył firmę Apple?

To eksperymentalne pytanie prawdopodobnie dało w większości takie oto odpowiedzi;

Nie wiem. Steve Jobs.

Wiecie dlaczego tak się wydarzyło?

Bo Steve Jobs był mistrzem storytellingu. Serio, serio. On zrozumiał siłę słowa i siłę przekazu, zobaczył, w jaki sposób taka komunikacja wpływa nie tylko na rozpoznawalność Jego marki, ale przede wszystkim na emocjonalne przywiązanie klienta do tych, a nie konkurencyjnych produktów.

Steve Jobs przy wprowadzaniu na rynek nowych produktów, nawet jeśli były to produkty tak kuriozalne, że konkurencja pukała się w czoło, wiedział, że jeśli dobrze o nich opowie, konkurencja przestanie się w czoło pukać, a zacznie walić głową o ścianę z żalu, że sama na to nie wpadła. Te historie stojące za produktami Apple były często bardzo, bardzo osobiste i Jobs, choć był już w zasadzie międzynarodowym celebrytą biznesu, wcale nie obawiał się odsłaniania takiej nieco prywatnej sfery swojego życia.

Gdy na rynek wprowadzał pierwszego i-pada, opowiedział o tym, że inspiracją dla tego produktu była Jego córka, która uwielbiała muzykę "zabierać" ze sobą i wszędzie nosiła walkmana. Ale ponieważ walkman wymagał noszenia ze sobą kaset, a jedna kaseta miała miejsce na 12-13 utworów, wymyślił dużo wygodniejsze i pojemniejsze urządzenie. I choć i-pad był produktem komercyjnym, fani Appla patrzyli na ten produkt, jak na wynalazek, który kochający ojciec stworzył swojej córce. Amerykanie wtedy poczuli się "dziećmi Jobsa". Tę raz obraną strategię komunikacji z klientami za pomocą dobrze skomponowanego storytellingu Jobs praktykował do samego końca. Za tą komunikację ludzie kochali Apple, dzięki niej nie ma chyba na świecie dorosłego człowieka, który nie wiedziałby, czym jest nadgryzione jabłko. Złośliwi się śmieją, że logotyp Appla "odebrał" znaczenie nadgryzionym jabłkom, które wcześniej kojarzyły się wyłącznie z soczystym i smacznym miąższem.

I oczywiście, za promocją Apple stały oprócz storytellingu gadżiliony zielonych banknotów i dlatego Apple w zasadzie podbił caluteńki świat w swojej niszy, a my nie posiadamy takich budżetów...ale jednocześnie chyba nikt z nas nie planuje aż takiego podboju światowych rynków swoim rękodziełem, a to na czym nam, rękodzielnikom zależy najbardziej, to ten efekt Apple, ale w skali mikro.

A to już możemy zrobić bez wielkich budżetów, a w zasadzie bez żadnych budżetów, "płacąc" jedynie swoim czasem i wysiłkiem i chęcią nauki i powiększania swoich umiejętności biznesowych, w tym przypadku, umiejętności z zakresu komunikacji z klientami

I do zrobienia mamy w tym zakresie w zasadzie 2 rzeczy;

Po pierwsze musimy bardzo dobrze poznać swojego KLIENTA IDEALNEGO , by odkryć jego potrzeby, marzenia i preferencje, po drugie musimy znaleźć taki sposób komunikacji z nim, by ten poczuł się tak, jakbyśmy nagle weszli do jego głowy, jakbyśmy zgadywali jego myśli i pragnienia.

I jeśli miałybyśmy dać Wam przykład marki rękodzielniczej, która komunikację ze swoimi klientkami oraz storytelling opanowała do perfekcji, byłaby to marka Marisella , której właścicielką jest trol naczelny bezcukra, czyli Edyta. Ona sama o swoim produktach mówi "swary na biglu", żadna filozofia, ale to właśnie ta filozofia, którą Edyta zgrabnie ubrała w słowa, stała się złotem tej marki. Dosłownie. Doskonałym przykładem na to, jak treści i komunikacja mogą rozhulać sprzedaż, są Edyty skarabkowe bransoletki lub zawieszki-jednorożce

Skarabeuszowe bransoletki są delikatne i nieskomplikowane. Każda biżuteryjka jest w stanie sobie stworzyć samodzielnie taką bransoletkę…a jednak, choć potrafi pewnie każda, to większość ich nie tworzy, tylko kupuje u Edyty…wystarczy zerknąć na fanpage marki:

A teraz jednorożce...no hit po prostu. Wiecie, że każdy jednorożec ma swoje imię i certyfikat jednorożcowatości, ręcznie wypisany, rzecz jasna? A Edyta zamiast np. karty dostępnych modeli, czy dostępnych kolorów, posiada kreator jednorożców? No kto by nie chciał wykreować sobie jednorożca? C'mon!

I słuchajcie, przecież Marisella nie ma monopolu na skarabeusze czy serduszka i pojawiają się one to tu to tam… jednak raczej nie skłamię, jeśli napiszę, że na hasło „bransoletka z serduszkiem”, „bransoletka ze skarabeuszem”, większość biżu-światka pomyśli o niej właśnie. Taki efekt Steva Jobsa i nadgryzionego jabłka w skali mikro...a takie niby nic, ot swary na biglu.

I kiedyś rozmawiałyśmy z Edytą o tym fenomenie Jej swarów na biglu...bo kiedyś to wiecie, miałyśmy merytoryczne rozmowy, teraz to rozmawiamy o uczuciach marchewek, o tym, co się stało z Jezusem po zmartwychwstaniu i o tym, dlaczego Jej kot to królik - co poszło nie tak w komunikacji między nami, tego nie wiem, ale komunikację ze swoimi klientkami ma nadal nieźle obcykaną. I wtedy Edyta o swojej komunikacji powiedziała tak:

„Fakt, że zainteresowanie bransoletkami – najpierw serduszkowymi, a potem skarabkowymi, nieco mnie… zaskoczyło 😀 Dość powiedzieć, że serduszkowych nie planowałam robić więcej niż 6 sztuk, bo tyle miałam zlutowanych baz pod kryształki. Skarabeuszowych planowałam 5, bo tyle na początku miałam tych robali. A sprzedałam kilkanaście, może i kilkadziesiąt, zanim w ogóle wrzuciłam pierwsze zdjęcie pokazujące bransoletkę w całości – tylko na podstawie jakiegoś jednego zdjęcia kawałka bransoletki, cykniętego podczas urlopu nad morzem 🙂

Ile zrobiłam do tej pory? Nie mam pojęcia, ale samych serduszkowych grubo ponad setkę (teraz na pewno już dużo, dużo więcej) 🙂 I pokochałam je robić! Zawsze mi się przy tej pracy samo uśmiecha i mam do nich wyjątkowy sentyment. Może właśnie dlatego, że trafiają nierzadko do innych biżuteryjek (rekordzistka ma zdaje się 8 sztuk w różnych kolorach!), a to niezwykle miłe. Każda z nich może przecież z palcem w uchu zrobić taką dla siebie, a jednak chcą ode mnie 🙂 Może czują, że wkładam w nie swoje serducho? Że nie robię w złości i za karę, tylko z dużą przyjemnością? Że dla mnie Klient to nie uciążliwość, tylko sama radocha? I że na rzęsach stanę, żeby mu było u mnie dobrze? 🙂

Taką mam w każdym razie nadzieję i tak sobie tłumaczę 🙂

A krótkie historie biżu, które przy okazji opowiadam, bo ze mnie gaduła – tylko pomagają. Skoro dla mnie te małe cudka od Swara są fascynujące na tyle, żeby przekopywać za nimi sklepy na całym świecie, to czemu nie miałyby być interesujące dla Klientek? Pokazuję więc ten mój świat – kryształy, które zdobyłam, kolory, które mnie fascynują, a nawet głupie znaczki, za którymi biegam, bo mam świra na punkcie sprawiania Klientkom małych przyjemności nawet tą drogą. I okazuje się, że więcej osób się w tym moim świecie całkiem dobrze odnajduje :)”

Taka jest właśnie siła słowa.

To ona odmienia Swary na biglu, w obiekt pożądania nawet wśród tych, którzy są w stanie sami sobie te swary zrobić. To ona może odmienić również i Waszą komunikację

A my Wam w tym oczywiście pomożemy, dlatego właśnie dd kilku tygodni pracujemy nad nowym e-bookiem. To będzie już kolejny bezcukrowy podręcznik i tym razem postanowiłyśmy, że napiszemy Wam o treściach i komunikacji właśnie.

W e-booku "Zaprojektuj treści, nie tylko kolekcje" znajdziecie naszą wiedzę o komponowaniu treści, dzięki temu Wy będziecie mieć okazję wyszlifować sobie swoją komunikację DUŻO SZYBCIEJ, niż my! Chcemy Wam pokazać drogę, może nie na skróty, bo w biznesie nie ma nic na skróty, ale drogę, do której dołączona jest mapa i kompas oraz latarka, abyście nie musieli rozwijać się i szlifować tej komunikacji całkowicie po omacku, po ciemku i bez drogowskazów.

Także tak, chodźcie czemprędzej!!!

⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️

http://bit.ly/TRESCI

⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️

Do zobaczenia na łączach, pamiętajcie o naszych cyklicznych sesjach Q&A na naszym Fanpage, kolejna odbędzie się już we środę, o godzinie 19:30! A jeszcze w lipcu szykujemy dla Was kolejny live merytoryczny, który odbędzie się na grupie. Będzie to szkolenie o strategii biznesu handmade - mapa działań krok po kroku, która pomoże Wam usystematyzować działania i nadać priorytet tym najważniejszym.

Jeśli chcecie wziąć udział w tym szkoleniu, koniecznie dołączcie do naszej grupy, bo to właśnie tam będzie miało ono miejsce. Dostępność za darmo do tego szkolenia będzie tylko przez kilka dni, więc no, po prost chodźcie!!

👉👉👉 GRUPA BEZ CUKRU 💪💪💪


I do zobaczenia! Ciao!

Karolina i Gośka

fot. Szymon Mandziarz, OTE Story